koniec-świata-za-dwa-lata. beton i jego technologie. orry-gami dla zaawansowanych. pokój & kuchnia. świt leminga. reflex słonia. reaktancja. patysie, dżender-szmender, zen, tak & ramen.

środa, lipca 25, 2012

Rozmowy o rzeczywistości.

{z ostatniej chwili}

Mu: Nadal nie wiem jaka jest wg Ciebie różnica między ciałem a materią, a drążę to, bo z Twojej wcześniejszej wypowiedzi wynika, że świadomość może istnieć bez ciała, ale niekoniecznie bez materii. Sugerujesz teraz, że energia to materia? Ja oczywiście uważam, że wszystko się przenika i europejsko-chrześcijański podział na ducha i materię, który tak rajcuje niektórych, jest chybiony, ale podtrzymując ton dyskusji: gdyby materia i energia były dokładnie tym samym, zapewne niekonieczne byłyby aż dwa słowa :)

Po drugie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że ciało produkuje myśl, niejako zasilając ją, czy nie natykamy sie tu nagle na problematyczność istnienia perpetuum mobile?
[to odpowiedź na sugestię wyrażoną przez X, że wprawdzie ciało produkuje myśl, ale potem myśl jako duch po rozkładzie ciała kica sobie na tym polu kapusty samodzielnie]

X:  Ja przez pojecie materia rozumiem zarówno to co człowiek odbiera bezpośrednio swoimi zmysłami jako produkt obdarzony masą (czyli także ciało ludzkie)oraz to czego nasze zmysły bezpośrednio nie odbierają i o czym możemy wnioskować tylko po skutkach jej działania ,czyli energia.Masa i energia różnią się tylko stopniem upakowania i uporządkowania ale na tyle drastycznie ze ich zachowanie podlega już różnym prawom.W myśl zasady ze na pewnym etapie ilość przechodzi w nową jakość.
Nasza wiedza o świecie wbrew temu co uważamy jest niestety bardzo niewielka a sformułowane przez nas prawa często dotyczą tylko kawałka izolowanej przestrzeni.Natomiast trudno oprzeć się wrażeniu ze nasz świat pojmowany jako całość jest jednym wielkim perpetuum mobile
.

Mu:  Ale wrażenie nie czyni jeszcze rzeczywistości :). Wiedza nasza jest rzeczywiście niewielka, ale biorąc pod uwagę, że bazuje ona na przypadkowej zbitce atomów, które trwając w odpowiednim układzie mogą wyciągać wnioski, przewidywać kolei rzeczy oraz opisywać matematycznie coś, czego oczy (inna zbitka atomów) jeszcze nie zobaczyły, jest to tak genialnie niesamowite zjawisko, że zdanie "nasza wiedza o świecie jest niewielka" trąci trywialnością. Gdy wyznawca kultu grzmi, że rozum gorszy od duszy chce mi się napisać "całe szczęście pajacu, że między płatem skroniowym a dłońmi nie nastąpiło ci zwarcie, bo duch Twój zapomniałby co chce napisać, zanim byś jeszcze bez sukcesu zaczął włączać komputer".
Świat jest piękny i bez elfów w ogrodzie. 

X:  Pomimo wszystko w stosunku do całego świata jesteśmy dużo mniej niż mikrobami i jego pojmowanie jest na podobnym poziomie.Dlatego takim samym fanatykiem jest ktoś kto twierdzi stanowczo ze coś istnieje jak i ten który twierdzi ze coś nie istnieje jeżeli i jeden i drugi nie potrafi tego udowodnić.To samo dotyczy elfów.Twoja wiara ze ich tam nie ma jest tylko wiarą :).  

Mu:  Ale to co piszesz oznacza, że sam jesteś fanatykiem nieistnienia miliona rzeczy. Czy to nie jest dla Ciebie zbyt wielkie obciążenie, obarczać samego siebie teraz koniecznością udowodnienia mi, że one wszystkie nie istnieją?

Następną cudownością jest to, że bycie mikrobem w stosunku do świata jest stosunkiem istniejącym w naszym rozkładalnym na atomy mózgu. Bo cały świat nie mając umysłu nie ma do nas żadnego stosunku :]