koniec-świata-za-dwa-lata. beton i jego technologie. orry-gami dla zaawansowanych. pokój & kuchnia. świt leminga. reflex słonia. reaktancja. patysie, dżender-szmender, zen, tak & ramen.

niedziela, września 16, 2012

Ballada o macicy by a.

lemingi i inne żyjątka: sekwencje zdarzeń fabularnych czyli jak zdyscyplin...: Opowieść jest taka: rodzisz się, dorastasz, zachodzisz w ciążę, której nie usuwasz, a potem twój bachor przeszkadza innym ludziom. Oczywi...

piątek, września 14, 2012

Od dzisiaj piosenka Arethy Franklin gra mi w głowie z innymi słowami ...


"Szacunek. Just a Little bit. Spalę twoją ambasadę." 
Tak się jeszcze nie śmiałeś.
A na zdjęciach z ataków na ambasadę znowu głównie same młode chłopy. I nie wiem co tak działa. Nadmierny onanizm, czy właśnie jego brak.

czwartek, września 06, 2012

Paraolimpiada, Bogna, 350 i moralność.

{z emaila}

Dobry wieczór Mu,

Jak sądzisz, należy dopuszczać do ciężkiego uszkodzenia płodu, aby zapobiec zniknięciu Paraolimpiady z kalendarza imprez sportowych? Wiesz, że nie potrafię wymyślić takich rzeczy. Tym razem wnioskuję z Bogny. Już już miałam wyrazić ekscytację, gdy na tej samej stronie pch24.pl znalazłam apel podpisany przez 350 naukowców, którzy chcą zakazu in vitro m.in. na bazie przekonania, że procedura ta skutkuje wzrostem wad wrodzonych. Głęboko skonfundowana niejasnym przekazem doszłam do wniosku, że nie ogarniam głębi tej miłości. Myślę, że przy odpowiednim wysiłku politycznym będzie można dzielić osoby upośledzone ruchowo na poczęte naturalnie i in vitro. Oczywiście domyślasz się, która grupa będzie miała ban na występowanie na Paraolimpiadzie. Kwietniową (2011) rozmowę Harrisa z Dawkinsem znalazłam zaś na migotaniu. I masz ją tutaj:


Dobrych snów,

Mysz ze skoliozą.

19:58

wiadomościach mię poinformowano, iż ludzie w końcu zrozumieli, że nie ma to jak zawodówka. To samo matolstwo jeszcze kilka lat temu przekonywało, że każdy powinien mieć maturę, a zawodówki oczerniano i likwidowano odgórnie. A teraz twierdzą, że to naród zbłądził był i się nawrócił. Nie wiem co jest, ale polscy dziennikarze wydają mi się coraz głupsi.

poniedziałek, sierpnia 20, 2012

Bursztynowe złoto.

Trzeba znać angielski, żeby być anglistą, ale nie trzeba znać prawa, żeby być ministrem sprawiedliwości. Media wskazują na błędy J. Gowina podczas tłumaczenia zawiłej sprawy Amber Gold. Przekręty finansowe to wyroki w zawieszeniu, więc można w kolejnych latach założyć dużą firmę i naciąć ludzi na grubą kasę. Chciwcom nie współczuję, ale śmieję się do rozpuku. My Polacy - państwo prawa, zamartwiający się losem Pussy Riot.

środa, lipca 25, 2012

Rozmowy o rzeczywistości.

{z ostatniej chwili}

Mu: Nadal nie wiem jaka jest wg Ciebie różnica między ciałem a materią, a drążę to, bo z Twojej wcześniejszej wypowiedzi wynika, że świadomość może istnieć bez ciała, ale niekoniecznie bez materii. Sugerujesz teraz, że energia to materia? Ja oczywiście uważam, że wszystko się przenika i europejsko-chrześcijański podział na ducha i materię, który tak rajcuje niektórych, jest chybiony, ale podtrzymując ton dyskusji: gdyby materia i energia były dokładnie tym samym, zapewne niekonieczne byłyby aż dwa słowa :)

Po drugie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że ciało produkuje myśl, niejako zasilając ją, czy nie natykamy sie tu nagle na problematyczność istnienia perpetuum mobile?
[to odpowiedź na sugestię wyrażoną przez X, że wprawdzie ciało produkuje myśl, ale potem myśl jako duch po rozkładzie ciała kica sobie na tym polu kapusty samodzielnie]

X:  Ja przez pojecie materia rozumiem zarówno to co człowiek odbiera bezpośrednio swoimi zmysłami jako produkt obdarzony masą (czyli także ciało ludzkie)oraz to czego nasze zmysły bezpośrednio nie odbierają i o czym możemy wnioskować tylko po skutkach jej działania ,czyli energia.Masa i energia różnią się tylko stopniem upakowania i uporządkowania ale na tyle drastycznie ze ich zachowanie podlega już różnym prawom.W myśl zasady ze na pewnym etapie ilość przechodzi w nową jakość.
Nasza wiedza o świecie wbrew temu co uważamy jest niestety bardzo niewielka a sformułowane przez nas prawa często dotyczą tylko kawałka izolowanej przestrzeni.Natomiast trudno oprzeć się wrażeniu ze nasz świat pojmowany jako całość jest jednym wielkim perpetuum mobile
.

Mu:  Ale wrażenie nie czyni jeszcze rzeczywistości :). Wiedza nasza jest rzeczywiście niewielka, ale biorąc pod uwagę, że bazuje ona na przypadkowej zbitce atomów, które trwając w odpowiednim układzie mogą wyciągać wnioski, przewidywać kolei rzeczy oraz opisywać matematycznie coś, czego oczy (inna zbitka atomów) jeszcze nie zobaczyły, jest to tak genialnie niesamowite zjawisko, że zdanie "nasza wiedza o świecie jest niewielka" trąci trywialnością. Gdy wyznawca kultu grzmi, że rozum gorszy od duszy chce mi się napisać "całe szczęście pajacu, że między płatem skroniowym a dłońmi nie nastąpiło ci zwarcie, bo duch Twój zapomniałby co chce napisać, zanim byś jeszcze bez sukcesu zaczął włączać komputer".
Świat jest piękny i bez elfów w ogrodzie. 

X:  Pomimo wszystko w stosunku do całego świata jesteśmy dużo mniej niż mikrobami i jego pojmowanie jest na podobnym poziomie.Dlatego takim samym fanatykiem jest ktoś kto twierdzi stanowczo ze coś istnieje jak i ten który twierdzi ze coś nie istnieje jeżeli i jeden i drugi nie potrafi tego udowodnić.To samo dotyczy elfów.Twoja wiara ze ich tam nie ma jest tylko wiarą :).  

Mu:  Ale to co piszesz oznacza, że sam jesteś fanatykiem nieistnienia miliona rzeczy. Czy to nie jest dla Ciebie zbyt wielkie obciążenie, obarczać samego siebie teraz koniecznością udowodnienia mi, że one wszystkie nie istnieją?

Następną cudownością jest to, że bycie mikrobem w stosunku do świata jest stosunkiem istniejącym w naszym rozkładalnym na atomy mózgu. Bo cały świat nie mając umysłu nie ma do nas żadnego stosunku :]
 

piątek, lipca 06, 2012

Stare pisarki, ustawy Kidawy i brak antysemityzmu w narodzie polszkiem.

    Są rożni recenzenci książek. Np. niżej podpisana - zaczęła pisać bloga recenzenckiego, ale zamknęła go po 2-3 miesiącach załamana faktem, że niczego nie czyta, bo nie ma czasu, a recenzowanie książek, których się nie czyta uważa za zbyt pokrętny sposób istnienia. Są też recenzenci przewidywalni, np. każda książka, która jest o jedynej słusznej wierze jest dobra lub przynajmniej warta polecenia (oczywiście, gdy pieje peany na temat wspomniany, a ja nie czuję jak rymuję), natomiast wszystko inne musi być oparte na faktach i to recenzent decyduje co jest oparte na faktach (czyli fakty z którymi się nie zgadzamy są odrzucane jako fikcja). Być może odpryskiem tego ostatniego jest, że recenzent boi się dyskusji i nie można pod jego recenzjami komentować. A nuż fakty zostałyby wskrzeszone. Jako dobry człowiek zawsze polecam takie strony licząc na bycie hurysą z odnawialnym dziewictwem in afterlife. Można sobie zadawać pytanie, po co ktoś krytykuje szkolnictwo, a gdzie indziej chwali się, że pokończył kursy pisarskie, ale nie wymagajmy sensu od ludzi, którzy nie widzą go we własnym życiu i szukają wszędzie poza nim. W minionym roku rzuciłam w eter (gdzie indziej) takie myśli:
Podstawowego grzechu nowicjusza lub pisarza sensacji pt. wrzućmy długie, nieistotne opisy, żeby wszyscy od razu wiedzieli z pisarzem jakiego kalibru mają do czynienia nie znajdziemy w tej fabule. [..]

Oceniam Kod bardzo wysoko (w swojej kategorii) jako osoba która nie otrzymuje dochodu na bazie fikcji konkurującej z tą przedstawioną w Kodzie, totalnie niezainteresowana teoriami spiskowymi i wysoce zainteresowana racjonalnym podejściem do rzeczy. [..] To tylko książka, zresztą jednorazowego czytania. Żaden dramat, żadna głęboka, życiowa filozofia. I niech się stuknie w głowę zszywaczem ten, kto chce się z niej uczyć historii.
Nie można jednak liczyć na taką lekkość u wszystkich. Stwardnienie rozsiane może jednak tłumaczyć wiele. Może tłumaczy, kto tam wie.

A teraz coś z innej beczki (and now for something completely different). Dla poszukiwaczy tegoż sensu, mityczny projekt ustawy Kidawy o in vitro można sobie przeczytać już. Czyli fani dwóch konkurencyjnych ustaw PiS będą wiedzieli konkretnie na co pluć. a. od lemingów wyraziła co czuję, więc jeśli ktoś jest zainteresowany tym, co czuję, niechaj zaklika.

{Ponieważ chciałam jeszcze napisać poniższe zdanie, wrzucam ten post pod etykietę wielofunkcyjną "omnipotencya y wielomian"} ... a że nie ma antysemityzmu w narodzie polszkiem, to jest tak oczywiste (haha i tutaj haha oraz lol, śmieje się autorka tego zdania tak szeroko i szczerze, że zaczyna ją to ociupinkę martwić), że nie będę rozwijała tej myśli.
>>>

środa, lipca 04, 2012

A więc jest :)

Z pewną taką nieśmiałością, ale w końcu dzisiaj (prawie) potwierdzono, że bozon Higgsa naprawdę istnieje. Fascynujące w nauce jest to, że aby coś wyjaśnić, coś innego się przewiduje, a po jakimś czasie  przychodzi ktoś inny i udowadnia, że teoretycy mieli rację, teoretyzując. Fascynujące jest też to, że czasem przychodzi ktoś, kto udowadnia coś zupełnie przeciwnego, a nauka i tak trwa. To wyższość opisywania rzeczywistości nad opisywaniem bytów urojonych. Zatańczmy więc.Tutaj? Tutaj.

wtorek, lipca 03, 2012

XX. Gettysburg

source / spojrzenie na pozycje unionistów, fot. A. Gardner, 1863
Tutaj tragiczniej. 149 lat temu 3 lipca skończyła się bitwa pod Gettysburgiem, najkrwawsza bitwa amerykańskiej wojny domowej 1861-65. Mitologizacja historii popłaca - karmi fascynacje współczesnych przedłużając pamięć o ludzkich odpryskach. Obyśmy my tak potrafili coraz lepiej ...

niedziela, lipca 01, 2012

Nie mile, więc kilometry.


~
Czy dla A. Mularczyka z Solidarnej Polski "homoseksualizm jest tak atrakcyjny, że nie mogąc zwalczyć w sobie pokusy robi to przez inicjatywę ustawodawczą"? Cudnym wydaje mi się to pytanie, które ściągam z tekstu pani Środy "Widmo geja krąży po Polsce". Rozumiem, że ktoś się deklaruje jako homoseksualista, deklaracja heteroseksualna jest zdaje się kucykiem polskim. W każdym razie pomysł członka (sic!, niech się nam wszystko kojarzy) Solidarnej Polski, aby to gminy decydowały o wolnościach swoich obywateli i np. ograniczały prawo do zgromadzeń jest koszałkiem-opałkiem tak wymownym, że naprawdę poczuć się mogę wezwana do służenia narodowi poprzez zasiadanie w radzie gminy. Lokalne procesje Bożego Ciała drżyjcie! Tymczasem w czwartek komisja ustawodawcza uznała za niedopuszczalne dwa projekty ustaw SLD i RP o związkach partnerskich. Udawani heteroseksualiści chyba nie są jeszcze gotowi.
 "The modern conservative is engaged in one of man's oldest exercises in moral philosophy; that is, the search for a superior moral justification for selfishness." - John Kenneth Galbraith.
To po angielsku jest.

środa, czerwca 27, 2012

Żegnaj Anafigo.

Temat miał być o in vitro i dwóch poronionych projektach, Piechy i Dziedziczaka. Ale nie chcę pisać o wstecznictwie, które zatruwa życie innym. Właśnie dowiedziałam się, że wczoraj zmarła blogowiczka, która od czasu do czasu ciepło i spokojnie się tutaj wypowiadała.

dobrze było Ciebie czytać.
czas jest bezcenny.

sobota, czerwca 23, 2012

"Oryginalność" polskiego szołbiznesu.

"Palą to wszyscy ludzie" - rzekł Piróg Michał a propos Jackowskiej Kory i afery z marihuaną.
"Ja nie palę" - rzekła Mu - "a ty Kora po prostu, aż trudno w to uwierzyć, zramolałaś".

sobota, czerwca 16, 2012

Plica polonica contra Luxtorpeda.

1) Kołtun polski:

source
Czy znacie jakikolwiek film polski opisujący czasy wstecz od przedwojnia, gdzie eksponowano by to powszechne dość, polskie nakrycie głowy? Gdy w świecie cywilizowanym zniknęło ono za przyczyną użycia grzebienia i szarego mydła, w Księstwie Mazowieckim naszym było chlubą i rozsądkiem je nosić, bo i był to zwyczaj nasz pradawny, dziedziczony po ojcach jak i powszechnie uznawano, że kumuluje w sobie choroby nosiciela oszczędzając, zachowanie go było więc równie mądre, jak dzisiaj rezygnowanie ze szczepienia dzieci z rozumu kobieco-zasłyszanego. Oczywiste było również, że gdy kołtun obcięto, a nosiciel jegoż nie zachorował, nie był to kołtun prawdziwy.

2) Luxtorpeda - przed IIWW towar dość luksusowy, kursujący do miejsc wypoczynkowych. Dwa takie pociągi pozostałe po wojnie chłoporobotnik pociął na złom w 1954 i teraz możemy jeździć pociągami już wszędzie, nie tylko pierwsza klasą, by porządne kobiety i pracujący mężczyźni nie poczuli czasem, że zmusza się ich do uczestnictwa w czymś, co może sprawiać przyjemność i nie dawać mleka. Każdego stać na bilet drugiej klasy, więc jest co demolować w drodze na mecz. No chyba, że potomkowie mieszkańców podwarszawskich przenieśli się do stolycy, to wtedy już wcale jeździć koleją nie trzeba, bo przecież nigdzie nic jest, a blokowiska są od tej pory bezpieczne jak nigdy wcześniej łąki nie były.

Stadiony na Euro wybudowano. Można się zamartwiać, że  zarosną zielskiem i że autostrady stoją tylko w połowie (chociaż ja cieszę się głupio, że teraz, przez tą obwodnicę - o! wynalazku szatana! - pędzę na lotnisko tylko kwadrans, mijając na dodatek denko stadionu, gdzie zawsze na parkingu stoją samochody, bo pod denkiem dzieje się coś dla ludzi). Podczas ostatniego meczu Polska-Rosja polscy kibole zrobili to co zwykle, wspierani przez opozycję (co ogłosił na twitterze radny M. Maciejowski) a nawet niektórych duchownych (np. nieformalny kapelan kibiców - cokolwiek to znacz - J. Wąsowicz). Ten drugi musiał obowiązkowo wspomnieć o sodomitach inspirujących ataki, przypominając mi w ten sposób, że ostatnia książka Isakowicza-Zaleskiego ma w sobie coś na rzeczy w tym temacie, bo jego koledzy po fachu nie mogą się uwolnić od skojarzeń w żadnym aspekcie życia społecznego. Tymczasem po rozróbach zaczął w necie krążyć taki obraz:


Zderzenie Polski dwóch prędkości musi być niepojętą obrazą dla tej wolniejszej. A Irlandzcy kibice po przegranym meczu w Gdańsku Arenie swoim zaśpiewali.

niedziela, czerwca 10, 2012

Seksualne życie pingwinów.

It's just full of accounts of sexual coercion, sexual and physical abuse of chicks, non-procreative sex, and finishes with an account of what he considers homosexual behaviour, and it was fascinating ~ D. Russell, curator of eggs and nests at the Natural History Museum.
Że też u andsola zawsze znajdę coś fascynującego! Tym razem zawiódł mnie do njusa bbc na temat stuletnich notatek biologa polarniczej ekspedycji Kapitana Scotta. Dr Levick poczuł przymus zakodowania informacji o sezonie lęgowym pingwinów białookich (Pygoscelis adeliae) greką, tak naukowe obserwacje wydawały się szokujące dla wiktoriańsko-edwardiańskiej mentalności.

source
Podobne obserwacje poczyniono ponownie dopiero kilkadziesiąt lat później, gdy o notatkach Levicka i o samym doktorze pamiętało niewielu. A dziś każdy z nas może sobie wypożyczyć to zdumienie z dni na Przylądku Adare'a za $5,99. O czasy i obyczaje!

---------------------

dziękuję za wizyty czytelników, którzy trafili tutaj wpisując w wyszukiwarce "pingwiny zboczeńcy"
pozdrawiam

środa, czerwca 06, 2012

"W drodze do Kiszyniowa ..."

Recykling jest mi bliski. 6 listopada 2010 zaczęłam pisać poemat prozą, którego zdanie otwierające "Jedna łza spłynęła po policzku Wielkiego Wodza" budziło należyte nadzieje na gigantyczny sukces literacki wśród 50+ polskiej prawicy. Niestety był to jednocześnie ostatni wers, który wyszedł mi spod pióra marki Cross zaginionego jakiś czas później. Mogę zlokalizować brązowe pudełeczko na to pióro, nie lokalizuję pióra. W efekcie tego smutnego zdarzenia genialny, moim zdaniem, tytuł utworu pozostał niewykorzystany i walał się do tej pory w archiwum plików, przypadkiem tylko nie ulegając utylizacji przez enter. Postanowiłam go reaktywować ryzykując tym samym, że tytuł nie będzie się jarał (nowomowa zasłyszana z ust 14-letniej gimnazjalistki) z zawartością postu. Doszłam do wniosku, że i tak nieustannie myląc tropy, jako znana w lokalnym środowisku entelektualystka będę podejrzewana po prostu o drugie dno. W takich razach recykling uchodzi. Może być nawet uznany za zapośredniczenie albo przebitkę.

O poranku Wenus skończyła swój przemarsz po twarzy Słońca. Świat Nauki 6/2012 napisał o zmianie koncepcji historii zauropodów ilustrując to obrazkami Raúla Martina. A w Kętrzynie widzieli UFO. Ale nie o tym chciałam.

Otóż osoby związane z Solydarnymi 2010 mogą sobie na ich stronie branżowej pobrać (i rozdać) materiały (w języku angielskim) dotyczące wypadku komunikacyjnego pod Smoleńskiem. Akcja rozdawania papieru łączy się oczywiście z piątkowym rozpoczęciem Euro2012. W materiałach tych jesteśmy np. pouczeni o niezgodności z zasadami fizyki faktu, że samolot, gdy spada rozbija się na kawałki. Niezidentyfikowani z nazwiska eksperci NASA (sic!) i pani E. Stankiewicz obstają w tym temacie przy swoim. Wyrażona jest troska czy potrafię wydrukować drugą stronę odezwy do kibiców tak, aby nie była do góry nogami. Zauważyłam również, że stronka lobbująca za takim sposobem myślenia nazywa się "jedna polska" i ma rozszerzenie .eu, a autor bibuły ma kłopot z literką l. Hm?

W Montrealu gdzieś w drodze do Notre Dame natknęłam się na oblepionego i oflagowanego obywatela protestującego przeciw polityce Obamy, w Pradze na Placu Wacława obywatela, który protestował przeciwko podatkom i czemuś-tam-czemuś. Myślę, że ludzie którzy choć trochę podróżują po świecie rozumieją potrzebę innych do public performance, bo czasami człowiek musi, inaczej się udusi, że zacytuję młodego Stuhra. Nie oznacza to, że ktoś ma do powiedzenia coś sensownego, albo że umie to przekazać nie robiąc z siebie idioty. Nie wiem, co mnie zniesmacza bardziej: solydarni robiący z siebie cierpiętników, czy media publiczne poświęcające temu uwagę. Każdy ma prawo rozdawać tłumom to, co chce, jeśli to nie zagraża bezpieczeństwu publicznemu i nie narusza prawa. Myślę, że jeszcze nie zagraża i chyba nie narusza. Czytałam po łebkach i mogę się oczywiście mylić, ale to media robią tu krecią robotę. To, że w necie istnieją strony o Anunnaki nie znaczy, że istnieją same Anunnaki - to naprawdę jest aż tak proste. Gdy Wenus przechodziła na tle Słońca wyglądała jak pieg, pryszcz albo czerniak. Zapewne tak i nasza planeta wyglądałaby z punktu widzenia tego UFO znad Kętrzyna, gdyby już wyruszyło ono w rodzinne strony (nie wygląda, bo nie wyruszyło, bo to były tylko lampiony quwa!, tak tylko piszę). I czy przez teleskopy byłoby widać wielkie ambicje "dokumentalne" pani Stankiewicz lub przeterminowane żale niekrewnych ofiar wypadku? Jak sądzisz? I tego się trzymajmy. Think big.

niedziela, czerwca 03, 2012

Jutro sobota. Nie zapomnij.

Apelowała Łucja. No i zapomniałam. Jako zadośćuczynienie serwuję sobie obrazek:

source
  
Po lewej czaszki młodych (od góry): aligatora, dinozaura i ptaka, po prawej dorosłe tych gatunków. O spostrzeżeniach badaczy z Harvardu i University of Texas (Austin, a nie tego z San Antonio, gdzie 2 lata temu studenci wyrazili swoje oburzenie wobec hasła "Wymień swoją kopię Biblii, Koranu lub Vedas na porno"; ja np. nie miałabym nic przeciwko hasłu o odwrotnej zamianie) krótka zajawka na sciencedaily.com,  całość "Birds have paedomorfic dinosaur skulls" na nature.com.
   Poza tym z najnowszych wieści, Droga Mleczna zderzy się z Andromedą, co nawet obwieszczono na huffingtonpost.co.ok (zwracam uwagę na bardzo ładną symulację zdarzenia w filmiku z nvidia). Wprawdzie to się zdarzy za jakieś 3 mld lat, ale przygotujmy się do zmiany kodów pocztowych i wykupmy cukier w hipermarkecie. ba-donka-donk. now, i know it means sth else, but ... myślę, że taki dźwięk może temu towarzyszyć. W międzyczasie będzie oczywiście poniedziałek.

piątek, czerwca 01, 2012

Ewolucja/srolucja

Jak łatwo "death camps in Poland" mogą stać się "polish death camps" wie każdy tłumacz (i nie mam  tu na myśli google). Ale ilu ich/nas jest? Dodajmy wszystkich tych, którzy zrobili sobie wyższe na podstawie pracy mgr, którą  sami  napisali, a nadal będzie nas nie aż tak wielu, żeby się w Polsce nie  podniósł szumek na temat tego co powiedział Obama we wtorek:
Karski "served as a courier for the Polish resistance during the darkest days of World War II. Before one trip across enemy lines, resistance fighters told him that Jews were being murdered on a massive scale and smuggled him into the Warsaw Ghetto and a Polish death camp to see for himself. Jan took that information to President Franklin Roosevelt, giving one of the first accounts of the Holocaust and imploring to the world to take action"
I czemu nikt nie zaprotestował przeciw przymiotnikowi warsaw? Dlaczego nie miałoby być to raczej "ghetto in a Nazi-occupied Warsaw"? Że co? Że nazwa własna? A kto pozwolił takie nazwy nadawać? Czy to akurat nie miesza położenia ze złoczyńcą? To co się do "polish death camp" przypieprzyliście? Walczcie o zmianę nazwy getta warszawskiego ... chociaż zaraz ... ups, to my sami tak je nazywamy. Getto warszawskie. Czyli Warszawiacy zbudowali Żydom getto, żeby ich tam wymordować. Widać, że to musi być prawda, bo Warszawiacy są z tej nazwy kinda dumni i się pod stopy z koszulami Rejtana Obamie na blogowiskach nie rzucajom. Luzik, lajcik, haj fajv, jeśli coś się ludziom ruszyło to w gaciach. Elektrony komórek mózgowych zastygły albowiem w zachwycie permanently. Takież to właśnie przewrotne myśli tułają się po intelektualistce.

A tymczasem na dziecku klórowej dr Hovind "zbija po kolei dowody teorii ewolucji i trudno nie przyznać mu racji w tym co mówi (...) Dla zachęcenia [obejrzenia na yt] kilka ważnych zdań z ostatniej części seminarium: 'Podsumowując. Po pierwsze Bóg stworzył ten świat, po drugie jest on Jego własnością, po trzecie Bóg ustanawia reguły, czy tego chcesz, czy nie ...' ". Czy to niezwykle "naukowe" podsumowanie mnie zachęciło?


Zachęciło mnie to tylko do zerknięcia jak Hoving dostał swoje dr przed nazwiskiem. Ano tak. Moje elektrony wychyliły nosy okazując zainteresowanie. Zatrzymały się na milisekundę jak nakazuje uprzejmość.



Muahahaha. No właśnie.You should've ...

piątek, maja 25, 2012

Gdzie jest loża? i riposty.

Droga Mu,

Mamy weekend. To po pierwsze. Po drugie muszę Ci powiedzieć, że nikt tak nie obroni prezydenta RP jak PiS. Właśnie w tym tygodniu bronili Bronisława przed siedzeniem w pośledniejszym miejscu na stadionie narodowym, gdyż lożę prezydencką wynajął jakoby jakiś tam Arpadze albo Adinaładze, potentat, jak to Rosjanin. Zapewne zapał ich, tychże obrońców-nie-tylko-krzyża, musiał był ostygnąć, gdy kancelaria prezydenta dziękując za troskę poinformowała, że loży prezydenckiej na stadionie narodowym nie ma. Ale jakby co, to Bronisław wie gdzie ma zaplecze. Mój prezydent.
   Dziś zaś, droga Mu, wczytałam się w polemikę blogową Terlikowskiego Tomasza (zawód: dziennikarz) i Lemańskiego Wojciecha (zawód: ksiądz), wywołaną czynem Palikota Janusza (zawód: polityk) uskutecznionym w ostatni szabas. Pan T. odpowiedział Palikotowi, Pan L. rzucił ogólną (mądrą) myśl o wyjściu z ..., Pan T. ripostował, Pan L. odpowiedział na ripostę. Coś z tą naszą oświatą jest nie tak - to wiedziałam - ale żeby doktor z Wyszyńskiego vs magister teologii 0:2 ... proboszcz szybciej pojął to, co do filozofa jeszcze nie dotarło. I kto powiedział, że świat się nie kończy?

Czyżby była dla mnie nadzieja? :]
Mysz.

środa, maja 23, 2012

Apostazja Palikota i ozdobniki.

     Wczoraj napisałam "nadal nie wiem, kiedy zaczyna się juro". Dzisiaj już wiem (kłamstwo. sprawdziłam. informacje były złe. ale to znaczy, że teraz to już naprawdę wiem :]). Poza tym, gdy wczoraj pisałam ten post było tutaj 7 punktów, w tym pytania, które przyszły mi do głowy w temacie sobotniej auto-ekskomuniki pana Palikota. (Fajna to rzecz pisać a potem kasować. Myśli się porządkują bez szkody dla środowiska). Temat podjęłam za inną blogerką i  po kłębku do sznurka (choć powinno być odwrotnie) zawędrowałam np. na (dla mnie) nowy blog palikotowy. Pozostawiam punkty:
   4) Czy taka happeningowo-urzędowa apostazja me sens? Mniejszy niż podatek na rzecz zgromadzeń wyznaniowych pociągający za sobą wpis o bezwyznaniowości w przypadku braku takiego samo-opodatkowania się na druku PIT. Dla mnie to prostsze i bardziej  antyseptyczne. Nie trzeba odwiedzać tych dziwnych miejsc, gdzie czarne materiały zalatują źle maskowanym zapachem naftaliny i tłumaczyć się z oczywistości, które trafiają na mur szczerego zdumienia. Znaczy: wystąpiłabym, ale mi się nie chce.
  6) Czy jest się czym ekscytować? Myślę: wszyscy protestanci to zasadniczo apostaci katolicyzmu, a katolik jest ateistą afrykańskiego animizmu. [...] Znamienne jest, że z mojego otoczenia najbardziej nijako zareagowały na ten njus osoby niewierzące, które nadal oficjalnie są na liście krk. Widocznie w sobotę miały coś ciekawszego do roboty i to jest bardzo dobrze.
  7)  If you're blue and you don't know
       where to go to why don't you go
       where fashion sits
       Puttin' on the Ritz


Fred Astaire - Puttin' On The Ritz from Evgeny Demchenko on Vimeo.

Dzisiaj: A chwilę temu podczas mycia włosów przypomniałam sobie, jak to w zeszłym tygodniu na maturze z filozofii cytaty z Wojtyły były pomiędzy cytatami z Kanta i Arystotelesa. Słowo daję gdybym wówczas, jak dzisiaj, popijała pierogi ruskie pepsi, bańki poszłyby mi nosem od śmiechu. I to jest coś o czym warto dyskutować. Ale kto się dzisiaj interesuje filozofią?

Dzisiaj do Wolanda: Pewnie słowotok wkrótce mi przejdzie. Twoja notka znów życiowa :).

wtorek, maja 22, 2012

"to co robi ten, to tamten musi to podkiwać, a to co robi tamten to tamten musi podpitiwać"

Ach Mu,

Zerkałam na yt w poszukiwaniu pana Hadacza Andrzeja zdając sobie sprawę, że oko tłuszczu zawsze wypływa, bo tak napisano w podręcznikach do chemii. Czy zdziwisz się, gdy Ci powiem, że osoby, które koczowały ongiś pod Pałacem Prezydenckim są oburzone, że ktoś inny (ach, ciż himalaiści) też chcą przenośne dzieła rąk swoich wystawiać tamże? Wprawdzie wystawę otworzył prezydent państwa (naszego), ale nie wątpisz chyba, że nastąpiło również wskazanie uskutecznione przez pana Andrzeja, gdzie ta wystawa powinna być przeniesiona oraz (wcześniej) analiza zależności politycznych pomiędzy prezydentem i premierem (system haków, patrz: cycat u góry, czyli górnolotny). Jednocześnie pan dziennikarz wyraził swoje poparcie dla biało-czerwonej flagi w innym miejscu. A więc droga Mu, zostaw sobie streetview na pamiątkę, bo będziesz miała kopię krzyża z Giewontu przed Pałacem na Euro2012 (muszę sprawdzić początek tego juro, bo jestem chyba ostatnią, która się nie orientuje. Pan Andrzej wie. Chociaż nie widzi różnicy pomiędzy wystawą przenośnych obrazków, a pomnikiem na stałe). ]:->. A wiesz, najbardziej lubię te początki "Pani X/Panie Y, co się dzieje?".

Ach Mu,
Mysz :)

poniedziałek, maja 21, 2012

Obrączkowe zaćmienie Słońca 2012.

Kilka tygodni temu mieliśmy gigantyczną pełnię, a teraz nów w apogeum przyniósł nam zaćmienie Słońca, pierwsze z dwóch w tym roku. Zjawisko nie było widoczne nad Polską (za to było go sporo w  miejscach o urokliwych nazwach typu Tonopah lub Tucumcari), ale i tak wystaw na moment twarz do słońca:


Możemy czuć się rozpieszczani przez naturę. Jesteśmy wyróżnieni :).

Pogotowie jeżowe.

Dzisiaj będzie jeżowo, bo wiosna poza pąkami, zielonością i krzesłami rozłożonymi pod kwitnącą wiśnią daje również upust ludzkiej głupocie. Głupota mnie drażni, więc nie będę miła i taki oto mały apel tutaj wrzucę:

Jeżdżenie z nadmiernymi prędkościami po prowincjonalnych drogach, wypalanie trawy w przydomowych ogródkach (dwie te rzeczy są prawnie zakazane) czy serwowanie trucizny na ślimaki (bo pierdolenie z sąsiadką o tym, jaki to nam berberys sprowadzony z Chin wybujał cholernie nas nobilituje na naszej ulycy) to główne jeżowe problemy. Małe toto, więc nie zauważamy. Nawet rozjechane na drodze nie robi takiego wrażenia jak pies czy kot. Człowieku, jeśli wykonujesz powyższe czynności to czy jedziesz bmw, czy masz ogród najbardziej odpicowany w gminie, czy wyhodowałeś nową odmianę róży, nadal jesteś i pozostaniesz chamem! I nie mam tu na myśli tego chama, co w ziemi grzebał za jedzeniem i głowę z kartofliska rzadko wystawiał. On miał jakieś usprawiedliwienie na swój światopogląd. Mówię o chamstwie jako braku wyższej duchowości, co nie zauważa innego życia poza własnym nosem, a powody do nobilitacji wymyśla sztuczne, jak to czy umie się czy nie umie zrobić ciasto o nazwie szrek. Rusz łbem, zanim się nażresz. Idź na spacer, zamiast jechać przez wieś bmw. I tak robisz wrażenie na niewłaściwych ludziach. Takich samych chamach jak ty.

Ok. I made my point. Dla ludzi, których w ogóle coś obchodzi link do pogotowia jeżowego TUTAJ. Można tam finansowo pomóc tym, którzy robią pożyteczności dla dobra ogółu. Niewzruszonych z góry przepraszam. Nic nie poradzę, że jesteśmy inni.

niedziela, maja 20, 2012

Streetview.

Hej Mu,

Widziałam moją ciocię w oknie starej kamienicy. Tylko troszkę twarz się jej zamazała. Zaś na Krakowskim Przedmieściu czysto i Poniatowskiego nikt nie okadza. Tak jak powinno być.


To działa. Ludzie bez winy nie mają z tym problemu.

:)
Mysz.

PS. Mogłabym Ci jeszcze napisać coś o mediach publycznych, ale Woland załatwił już sprawę i odsyłam do niego. Gdzieś po głowie mi chodzi posiwiały Reszczyński w kapeluszu (widziałam wczoraj w jakimś klipie na yt - nie myśl sobie, że moja myśl go trąca). Te twarze. To przekonanie, że coś się należy. Ha.

sobota, maja 12, 2012

Impreza odwołana.

No widzisz, droga Mu,

się popsiuło. Półtora roku temu pisałam tak [Zenobii miał nadzieję na ziszczenie się planu nawet szybciej], ale różowe kurczaki nie przylecą w tym roku. Wszystkiemu winni naukowcy. W jakiejś glinianej szopie odłupali trochę historycznego guano i odkryli taki kalendarz Majów, który nie kończy się w tym roku, a nawet zasadniczo bardzo długo się jeszcze nie kończy [nazwisko: William Saturno z Boston University, miejsce odkrycia: Xultun, miejsce ogłoszenia: magazyn Science w ostatni czwartek]. Co to oznacza? Przez Polskę przetacza się od kilkunastu miesięcy fala irracjonalnych, idiotycznych, obciachowych wypowiedzi, sterowanych jakby wewnętrznym głosem, że przecież za jakiś czas to i tak się wszystko zresetuje, zginiemy i nikt nie będzie już czytał/słuchał płodów skacowanych umysłów. Niech wspomnę ostatnią wypowiedź pana Tomaszewskiego o braku prawdziwych Polaków w naszej reprezentacji piłki nożnej. Jak nic ktoś tu liczy na rychłą zagładę intelygencji na Ziemi. Chyba Wielki Prezes też czytuje streszczenia z Science, bo zapobiegawczo skarcił członka za głoszenie swoich obserwacji w "Kropce nad i". Z drugiej strony wiesz dobrze, że Super Bowl wyznaczono na 3 lutego. Ponieważ podbudowana prędkością z jaką mury pną się do góry na nadchodzące Euro postanowiłam dać piłce szansę, wybrałam jajowatą. A ichni mundial kończy się zawsze późną zimą, co wieszczyło mi, że ja i koniec świata wejdziemy sobie w paradę. Nie lubię takich konfliktowych sytuacji i cieszę się, że ten wątek został na razie zamknięty. Podobnie nie lubię braku informacji. Jak wiesz Joanna "od krzyża" Burzyńska zapraszała w kwietniu na zryw modlitewny 5 maja na Placu Piłsudskiego, tego od dwóch żon. I jakoś ani widu, ani słychu w temacie tego wydarzenia, gdy ja tymczasem pasjami uwielbiam słuchać o np. reflexie słoni. Nie wiem czy to przypadkiem nie była druga impreza odwołana w przeciągu tygodnia. Że zacytuję Asię: "Przepraaszam bardzo!".

Podbudowana ale też Lekko Zawiedziona,
Mysz.

poniedziałek, maja 07, 2012

:|

... a czy pańskie zdwojone usiłowania w nowym tysiącleciu nie są publiczną terapią?

Taka była moja pierwsza reakcja na drugą część wywiadu z Janem Pospieszalskim na onecie i na tą wypowiedź:
Wiem, że są ludzie, którzy nie mogą ze sobą wytrzymać. Rozumiem i współczuję. Dlatego decydują się na terapie. Nieraz radykalną. Tu trzeba coś obciąć, gdzie indziej przyprawić, założyć peruczkę.... OK. Ale dlaczego teraz dalszy ciąg terapii musi odbywać się publicznie i to na koszt podatnika?  Tego nie mogę pojąć. 
I zawstydziłam się mojej drugiej myśli "Choćbyś na brzuchu pełzał, dotyku nie przywrócisz, ciała nie ożywisz, dnia nie przedłużysz". Zawstydziłam się mimo całego ohydztwa pewności siebie jaka z wielu innych jego słów w linku płynie. Racjonalizm widać mniej zamyka na współodczuwanie niż żarliwa wiara. Bo w to "współczucie" nie wierzę; gdyby istniało, musiałoby wpłynąć na radykalną zmianę pewnych poglądów. Wszystko jest jednak tak, jak być powinno. O niebie śnią ci, którzy muszą.

niedziela, maja 06, 2012

Objawienie nr. ... (nieznany).

Zenobiusz napisał wczoraj:
Coś,nadchodzi wielkimi krokami.Coś,o czym wiedzą rządy.Nie wiedzą same,co i kiedy,ale wiedzą na pewno.Ktoś próbuje za wszelką cenę ,odwrócić od tego uwagę,ktoś robi ,co może ,by ja najwięcej ludzi wiedziało,i było gotowe.Poniżej link do amerykańskiej strony rządowej.
(pisownia i interpunkcja oryginalna)

Zaintrygowana zajrzałam w podany link i znalazłam się na stronie, której celem jest informowanie o sposobach działania w trakcie potencjalnych katastrof naturalnych, takich jak trzęsienie ziemi w Kalifornii, tornada w Alei Tornad czy huragany na terenach przybrzeżnych. Język obce obce mi nie są, więc nie dałam się Komuś zmanipulować, przeczytałam do końca. Dla mnie, leminga, sprawa jest prosta: czytam sobie prewencyjne DIY. Ale paranormalnie, jak da się to połączyć z faktem, że rządom wierzyć nie można (przypis edukacyjny pod szerokiego czytelnika: rozszerzenie .gov oznacza, że jest to strona rządowa)? Idąc śladem myśli odkrywczej, są tacy, którzy wiedzą od lipca i są gotowi:

To nie przyczyny czysto przyrodnicze w tej chwili powodują w naszym kraju i na całej planecie to, co się dzieje. Trzeba sięgnąć troszeczkę głębiej. ~ rzecze panna Joanna.
Ha! Co pan na to, panie Zenobiuszu? Mamy więc sprawczość paranormalną, czyli tornada i huragany zyskują status cudów. Ale to z kolei implikuje, że strona rządowa działa przeciw planowi Wielkiego Sprawcy. Gorzej nawet, miesza w głowach tubylczych mieszkańców [ziemi,] tej ziemi (patrz: na zdjęciu Indianie pakujący pudła). Albo inaczej: współdziała przeciw edukacyjnym efektom Wielkiego Ostrzeżenia. A może tak lepiej było zacząć czytanie tej strony od działu dla dzieci? Jeśli czytelniku dalej nie domyślasz się, co takiego wiedzą rządy, nie jesteś gotowy :). Myśl powiązana (odpowiedź na pytanie "jak?" pozostawiam Tobie jako ćwiczenie świadomości): Czy uporczywy powrót reklamy Pabsta z 1979 oznacza, że Swayze na innej osi czasu żyje i puszcza nam zajączki z lusterka? Ja jestem o tym absolutnie przekonana. To przekonanie przenika moje jestestwo.


(ostatnie zdania są pozbawione ironii, sarkazmu oraz drugiego dna). Musi istnieć świat, gdzie rak trzustki trwa tyle co katar i ma równie nieszkodliwe konsekwencje. A teraz pytanie wtrącone do wszelkich gender: sytuacja - wyspa jest bezludna (ale jest dostęp do odświeżacza do ust i gumowych japonek, żeby jadowite ślimaki nie wbijały się w pięty); wyobraź sobie jakąkolwiek czynność, powiedzmy sianie rzodkiewki, czytanie Dostojewskiego, spacer po pastwisku z kocem pod ręką i niech Cię nie zniechęci świadomość, że czasem trzeba sięgnąć troszkę głębiej; pytanie - ograniczony/a do wyboru pomiędzy głównym bohaterem filmiku (1) lub (2), kogo wybierasz jako towarzysza tych czynności na wyspie tej, gdzie jak mówi nam wyższa matematyka, będziecie we dwóch/dwoje potrząsać marakasami przez wiele zachodów słońca? 

Zachęcam do wybrania własnej osi czasu. I jak Ci tam jest z towarzyszem? Mam nadzieję, że dobrze.

Super Księżyc 2012

Tydzień temu nie było postu zatytułowanego niedziela, bo odpoczywałam dnia pierwszego. Tymczasem ten weekend jest rozświetlony ciekawym zjawiskiem na niebie. Słowo wyjaśnienia o księżycu w perygeum tam i tu:



W tym linku np. księżyc nad Savannah w stanie Georgia (ujęły mnie te nocne dźwięki):

sobota, kwietnia 28, 2012

sobota

Organizatorzy prolajferskiej ekspozycji na bydgoskim Starym Rynku zamierzają zaskarżyć władze miasta, które zdecydowały w ostatni poniedziałek o usunięciu z ulic kilkunastu wielkoformatowych plakatów przedstawiających głównie szczątki płodów ludzkich po aborcji. Władze miasta bronią się m.in. tym, że wśród plakatów było ogromne zdjęcie Adolfa Hitlera.
   Dobrze, że pod portretem Adolfa umieszczono informację jak to zalegalizował on w 1943 roku aborcję dla Polek, co wytłumaczyło kontekst jego obecności. Bo moja pierwsza myśl była inna: ...
   W nazistowskich Niemczech ciało kobiety należało do państwa, a nie do niej samej, i aborcja wśród własnych obywateli była zakazana/podporządkowana postulatom ideologicznym, tak jak chcą tego dzisiaj w Polsce organizacje przeciwników aborcji. Tyle, że robiąc krok dalej, wyboru powinny nie mieć nie tylko Prawdziwe Polki, ale wszystkie kobiety jakie przekroczą nasze granice. Bo zasadniczo, drodzy państwo, rozrost idei przez pączkowanie miarą postępu.

czwartek, kwietnia 26, 2012

czwartek

"Skradzione Dzieci" Aleksandry Lipczak w Tygodniku Powszechnym.

W kwietniu pewna 80-letnia zakonnica odmówiła składania zeznań w tej sprawie (oddawania dzieci do adopcji za pieniądze i bez zgody rodziców przez hiszpańskie zakonnice i zaprzyjaźnionych z nimi pomagierów), w oczywisty sposób bojąc się bardziej świeckiego prawa, niż gniewu boga o którym wie, że nie istnieje. Woland trafnie to ujął:
[Orwell] znakomicie wychwycił moment zamieniający wolność w niewolę, to moment, w którym jakaś grupa uważa się za kogoś ponad inne grupy, ponad prawo i ponad zasady. W “Folwarku Zwierzęcym”, tym momentem było zezwolenie świniom na wyłączność w korzystaniu z mleka i jabłek z folwarku.
One po prostu uczciwie, na bazie zdroworozsądkowych przesłanek nigdy nie sądziły, że ktoś je sprawdzi. Obrót rzeczy muszą przyjmować z oburzonym zdumieniem. Bo w swoim mniemaniu miały prawo pod sobą.

Unikam stosowania epitetu "bydło". To w złym świetle stawia pożyteczne zwierzęta.

środa, kwietnia 25, 2012

środa

Projekt ustawy ws. in vitro autorstwa Kidawy-Błońskiej wypływa. Z prasowych strzępek wynika, że to duży postęp w porównaniu z twórczą myślą Gowina. Ale choć nie ma tam nic o refundacji, szarość szemrze. Jeden z posłów, którego kariera obejmuje działanie z ramienia AWS, LPR, UPR, PiS i czegóż tam jeszcze nie (jak dla mnie kariera typu "biorę wszystko byle tylko być w zarządzie czegokolwiek") już coś tam, że in vitro i tak przejdzie do lamusa, a poza tym "kto daje i odbiera ten się w piekle ...". Albo on już skrzywdzony, choć młody, albo to ja zwyczajnie stara jestem. i ...

Droga Mu,

Wiesz, tak już stojąc pod prysznicem, pomyślałam sobie, po co ja to piszę? Za 10 lat, gdy będę (przy odrobinie tego życiowego fartu, który pozwala unikać katastrof lotniczych) nad Michigan chodziła może wybrzeżem na którym Swayze jadł lunch w jesiennym słońcu, ta notatka będzie kompletnie pozbawiona swojego znaczenia. [będzie jeszcze czwartek, piątek etc. bo chcę się zmotywować do pisania. tak na marginesie ostrzegam]. Czasem obserwując frenetyczne ruchy niektórych polityków człowiek myśli: dno i dwa metry mułu. Dziś są tu, jutro polecą przylepić się jak glonojady do innego statku. Ale poza swoim nieistotnym, jednostkowym życiem jako grupa są jak szlam, utrudniając małymi decyzjami codzienne życie wartościowych, bo produktywnych zawodowo ludzi. Sprzedawca, grafik, rolnik ... każdy z nich może nie móc z jakichś powodów mieć dzieci. Natomiast ci którzy nie odnieśli sukcesu w ani jednym z tych zawodów, na dłużej zasiedli na Wiejskiej, pozakładali strony internetowe, i produkują swoje złote myśli na każdy temat bez ograniczeń, dzięki dostępności mediów bijąc na głowę Arystotelesa. Od czasu do czasu przycisną guziczek, pogrążą produktywnych ludzi w gąszczu §-ów i po dobrze spełnionym obowiązku działania w zgodzie z własnym, nieużywanym sumieniem zrobią falę w firmowym basenie. Nie warto wspominać nazwisk. Oni i tak miną.

vida boheme
A pragnęłam napisać coś, do czego puentą byłaby powyższa fotka. Nie wyszło. Gdy od 2 lat piszę o panach politykach, nie wychodzi mi nic, co chciałoby się mieć w domu, w samych pończochach. Bez pończoch też. W bamboszach z króliczymi uszami również nie. Nie ma nic bardziej zniechęcającego w mężczyznach niż ich bezużyteczność. O posłankach "Ciężkie Kroki" i "Nowa Definicja Pornografii" pozwoliłam sobie nie myśleć. O bogowie, jak można w ogóle wspominać ich łydki pod t y m zdjęciem. Wybacz mi, bo sama sobie jeszcze nie potrafię.

Buzi buzi,
Mysz z bamboszami w kotki.

wtorek, kwietnia 24, 2012

wtorek

"Leki? Biorę je na swoje sumienie" P. Franczaka w Gazecie Krakowskiej:
Czy pracująca w aptece feministka, głosząca poglądy o konieczności walki z tradycyjną rolą kobiet i społecznym przymusem rodzenia dzieci, może odmawiać sprzedaży leków na bezpłodność? Czy pracujący w aptece weganin może odmawiać sprzedaży leków testowanych na zwierzętach, pochodzenia zwierzęcego (jak np. zawierające tran środki odpornościowe)? Czy pracujący w aptece świadek Jehowy może odmawiać sprzedaży preparatów krwiopochodnych, stosowanych np. w leczeniu hemofilii? 
Jestem pewna, że swoje zdanie na ten temat już tutaj kiedyś wyraziłam. Jeśli wyznanie inspiruje do zaglądania komuś w pochwę, czemu nie w odbyt? Przecież to niedaleko, rzut kapturkiem, rzekłabym poetycko: palcem bardziej na południe. Co z kontestacją maści przeciw hemoroidom? Boż są one zjawiskiem naturalnym, od poczęcia do śmierci. Hitchens zakaszlałby się teraz ze śmiechu.

~

poniedziałek, kwietnia 23, 2012

poniedziałek

W sobotę ludzie w stolycy protestowali przeciwko nieprzyznaniu tv trwam koncesji na multipleksie. Byłam dumna, że Polacy tak ładnie, bezinteresownie występują w obronie pensji współziomków, jakby się nagle na łby pozamieniali. Chociaż ... może po prostu nie pomyśleli, że ktoś inny na tym zarobi. Reszczyński mówiący, że jeden telefon Tuska wystarczy (widocznie zna takie lepsze czasy; ja naiwnie wierzę, że powoli z nich wychodzimy) i starszy pan protestujący przeciw emeryturom67, choć ona obejmie mnie, a nie jego.

A wystarczyłoby, aby władze tv trwam przyznały czy mają 7 mln zł rocznie na okres 10 lat koncesji na multipleks, czy też nie. Yhhhhh. Na temat emerytur nadal nie mam sprecyzowanej opinii. Wczoraj zmarł pan Suzin, pierwsza twarz tv, nienaganna, więc dziś jakby rachityczna. Wszystko się zmienia.

jak się zmienia?
how does evolution happen? 
skrótowa odpowiedź ilustrująca myśl przewodnią teorii ... no tak:

niedziela, kwietnia 22, 2012

Mgławica Tarantuli okiem Chandry


***

Zapuściłam to miejsce. Ale widzę, że Łucja też (gdyby ktoś chciał umieć odróżnić prawdziwy medalik od fałszywego tutaj proszę; edit po 2 godzinach, uff, nie odeszła, tylko przeniosła się w inne miejsce; teraz prawda nieujawniona ma szansę być jeszcze bardziej nieujawniona). Tekst Milewskiego "Pochwała pierogów" o Polonii amerykańskiej tutaj. A jeśli chcesz wiedzieć, jak wygląda człowiek z in vitro, proszę bardzo:

source
Niektórzy z nich nawet studiują medycynę. Niesamowite, prawda? A wg ustaleń tpdb miało ich nie być. Jestem z wszystkimi, którzy walczą o bycie rodzicami, sposobami które uważają za warte wypróbowania. Z tymi, którzy są świadomi, że rodzicami być nie powinni też. Miłej niedzieli :)

poniedziałek, marca 12, 2012

Szczęśliwa Trzynastka i Czarny Kot.



spot XIII Manify Warszawskiej

Eksperci i afery solno-jajeczne.

Droga Mu,

Słońce wzeszło nad naszym krajem. Ponieważ Wielcy-Eksperci-Od-Wszystkiego stwierdzili, że sól przemysłowa nie jest szkodliwa dla zdrowia (metale ciężkie, które zawiera, mieszczą się w normach ustalonych przez Wielkie-Wodogłowie-Pracujące-Nad-Normami-I-Tajemnicą-Ducha-Świętego i jako takie są nawet zalecane do spożycia w ramach szczepionki) możemy się wkrótce spodziewać, że Wraży-Jaszczurczy-Producenci soli jadalnej sponsorowani przez Wiadome-Koła zaprzestaną mącenia w naszym rynku krajowym i w sprzedaży będzie jedynie ta sól, którą zaoszczędzono dzięki temu, że Pambu w tym roku nad nami czuwał i zesłał nam łagodną zimę. Czyli ceny pójdą w dół. Czyli dobrze. W związku z tym Prokuratura-Która-Oskarża-Ale-To-Tylko-W-Amerykańskich-Serialach zastanawia się nad zmianą zarzutu podejrzanym Krętaczom-Których-W-Polsce-Nazywa-Się-Zaradnymi,tak aby mogli oni po wpłaceniu Kwoty-Takiej-Żeby-Mogli-Zatrzymać-Swoje-Wille-Którymi-Już-Poobdzielali-Rodzinę dalej czynili dobro na tym Łez-Padole-Zwanym-Polską(Bo-To-Nieprawda-Że-Syf-Jest-Wszędzie). Syf-Jest-U-Nas, ale cicho sza. Nawet z onetu temat ten zniknął szybko. Tak jak i temat zbutwiałych jaj w suszu jajecznym, w którym te zbuki stanowiły i tak kilka procent zaledwie, bo piekarnie piekły babeczki na rybach, wapnie i kurkumie. Cóż mogę powiedzieć o tych podkaliskich miejscowościach? Moja daleka rodzina z pewnością nadal kultywuje post w piątek. A gdzie był sanepid? Zapewne w szkołach, tam gdzie nie chodzi się na kontrolę z pustymi walizkami. Być może zabronili w szkolnym sklepiku robienia Dekadenckich-Bułek-Z-Margaryną-Sałatą-I-Serem ze względów sanitarnych. Bo wiadomo, nie ma jak Estetycznie-Zapakowany-Batonik-Z-"Best-Before-2015". Oprócz walorów oczywistych, wiemy z tego, że końca świata nie będzie w 2012. I gitara.

Znad beczki soli pozdrawia
Mysz Sarkastyczna.

poniedziałek, lutego 27, 2012

"Kościół mąci w głowach Polaków, bo żyje z kłamstwa"

Droga Mu,

Przed pójściem do pracy poczytaj wywiad z p. Kazimierzem Kutzem na onecie. Cytat niezbyt moim zdaniem trafiony, bo na moje oko nie ma tu wynikania, ale druga część w naszych mediach to odwaga. Ważny głos i obnażony serwilizm państwa wobec krk np. w sprawie p. Rydzyka i podatków.

Miłego poniedziałku o ile to możliwe,
Mysz.

wtorek, lutego 14, 2012

15 milionów peso = $8,500

Droga Mu,

Rok temu w Bogocie modlono się za dwóch zabitych księży. Panowie byli przyjaciółmi od studiów, często koncelebrowali mszę. I zwrot akcji. Jeden miał AIDS. I sami zapłacili za tę swoją śmierć paru zabójcom. Zapłacili prawie dwa razy tyle ile wynosi przeciętny roczny dochód w Kolumbii. Wiesz Mu, tak się zastanawiam, ta mapka informująca o tym, gdzie na świecie giną chrześcijanie za wiarę ... a zresztą, może ... nie ważne.

Pozdrawiam,
Mysz Walentynka.

niedziela, lutego 12, 2012

Podsumowanie tygodnia.

Droga Mu,

Takie mnie myśli różne nachodziły w tym tygodniu. Np. jaki pięknie prosty był czwartkowy pogrzeb p. Szymborskiej. Troszkę było medialnego zadęcia i jadu w komentarzach na onecie, ale z jej własnej strony pełna kultura. Poetka w proszku, śnieg padał, ludzie skupieni. Refleksja nr. 1: Więc można tu normalnie umrzeć. Prywatne objawienia też są źródłem mądrości. Np. dzisiaj rano po podpięciu akumulatora, zagotowało się w nim. W średniowieczu po takim cudzie tata zostałby spalony na stosie. Refleksja nr. 2: fanatyzm musi być trzymany za mordę przez przepisy świeckie - bo i dzisiaj znalazłby się niejeden z zapałkami. I pani Czubaszek powiedziała, że miała aborcje. Od razu stała się grafomanką. Refleksja nr. 3:  W tym kraju osoby, które miały widzenia zapachów w czasie pracy czują się normalniejsze od kobiet, które dokonują samodzielnych wyborów. Może to się kiedyś zmieni. Ale nieprędko. Poza tym niepokoją mnie te maski przeciwników ACTA - pewnie mają częściową rację, ale jeśli już na nk.pl można sobie wysłać prezent "jestem przeciw ACTA" to czuję się manipulowana. Refleksja nr. 4: czemu nikt nie protestuje przeciw SIO? Tymczasem Pawlak zaproponował wcześniejsze emerytury dla kobiet, które urodziły dzieci. Wiesz, Mu, nie dostrzegłam początkowo genialnej i wyprzedzającej nasze czasy myśli politycznej. Refleksja nr. 5: Niech baby mają jeszcze niższe emerytury, niż miałyby z powodu samych urlopów wychowawczych. Ależ i, prezes Kaczyński jest przeciwny podwyższeniu wieku emerytalnego do 67 roku życia. Refleksja nr. 6: Ma 63 lata. Kończy w czerwcu. Czyżby już za dwa lata i cztery miesiące tralala? A koniec świata ma być w grudniu. Whitney Houston nie doczeka. Smutne. Mówią, że kasa szczęścia nie daje. To błędne rozumowanie. Kasa bez rozumu, moim zdaniem. Ona podobno pięknie śpiewała gospel jako dziecko. Refleksja nr. 7: Czasem tak to się zaczyna.

Z pozdrowieniem,
Mysz.

niedziela, stycznia 15, 2012

Dają nam kolejną szansę na płacenie abonamentu :)

Zaczęto od techniki wzbudzania współczucia. Różni znani ludzie przedstawiali się, mówili o swoich telewizyjnych dokonaniach, po czym jęczeli, że jeśli nie będziemy płacić abonamentu, to oni będą mieli utrudnioną pracę. Następnie wprowadzono wyśmiewanie. Na pierwszy ogień poszła Francuzka, ale myślę, że widzowie nie zajarzyli o co chodzi, po jakimś czasie pojawił się więc Niemiec ze swoim "ordnung muss sein". Szanuję Niemców za ich pracowitość, sądzę jednak, że gdyby ich tak rąbano na inteligencję przestaliby płacić. W telewizji publicznej zarobki szyszek są wysokie, reklam dużo, a ludzie typu Kinga R. tworzące urojoną elitę dziennikarstwa na porządku dziennym. Żeby nie było: płacę. Nie z powodu kulawej akcji medialnej, która przypomina mi hasło reklamowe "nie dla idiotów". Lubię po prostu jasność sytuacji. Co (pewniej) da nam stuprocentowa ściągalność abonamentu: wzrost jakości programów czy pensji prezesów? :)*. Jest dla mnie zupełnie naturalne, że prywatna stacja płaci jakimś tam pasztetom tylko dlatego, że podobają się one ludziom żyjącym z socjalu i oglądającym poranne powtórki. Nie wybaczę jednak marnowania talentu Ostałowskiej, czy zapoznania świata z Cichopek w kontekście śmierci innej blondynki w walce z kartonami. Na takie rzeczy zupełnie wystarczy reklama przed i po, więcej wręcz: można sześciominutowe pasmo nadać w środku. Nie powinno być z tym problemu skoro, jak mniemam, obecnie 99% seriali produkowanych przez tvp i tak zawiera lokowanie produktu. Przypuszczam, że dzięki temu więcej osób rzuci się na nową mutację proszku reklamowanego przez pana Chajzera i wzrośnie reklamowy potencjał telewizji publicznej. A przecież o to nam wszystkim chodzi. Żeby rosło.

* a pomysł "może by tak tvp zakodować" świetny. Wtedy ściągalność wśród oglądających będzie faktycznie 100%, a reszta, której się nie podoba, odkoduje sobie bbc, national geographic i hbo.