XX. Gettysburg
![]() | ||
source / spojrzenie na pozycje unionistów, fot. A. Gardner, 1863 |
Tutaj tragiczniej. 149 lat temu 3 lipca skończyła się bitwa pod Gettysburgiem, najkrwawsza bitwa amerykańskiej wojny domowej 1861-65. Mitologizacja historii popłaca - karmi fascynacje współczesnych przedłużając pamięć o ludzkich odpryskach. Obyśmy my tak potrafili coraz lepiej ...
A nie potrafimy? Wydaje mi się, że tak....
OdpowiedzUsuńPolacy mają wyjątkową skłonność odwoływania się do zaszłości.
Niżej też się wpisałam...
Miłego popołudnia - Krystyna
Zaszłości? A widzisz, nie to miałam na myśli :). Tylko to, że dzisiaj Amerykanie wspaniale się bawią w dniu święta niepodległości i że spotykają się na gigantycznych rekonstrukcjach bitew dumni wszyscy po równo, czy to z Północy, czy z Południa. Mitologizacja przeszłości doprowadziła ich do dumy narodowej. A co myśmy zmitologizowali? Że się postać ukazała na niebie. Nawet to zwycięstwo ludziom odebrano.
UsuńJakoś bitwa pod Gettysburgiem kojarzy mi się z paranoją generała Lee- tak uwierzył w niezwyciężoność swojej armii, że nie dopuszczał do siebie uwag sztabu, że zostanie rozstrzelana zanim uzyska kontakt bezpośredni z wrogiem.
OdpowiedzUsuńCo do mitu tej bitwy- Amerykanie mieli olbrzymi problem. Chodziło o to, by utrzymać jedność USA. W tym celu, należało tak ułożyć podręczniki historii, by nie raniły ani secesjonistów, ani unitów. To był żywy i palący problem. Oni MUSIELI zrobić jakiś symbol, który połączy Amerykanów, inaczej nastąpiłaby powtórka o trudnych do przewidzenia skutkach- przecież rolnicze południe szukałoby pomocy za granicą, widząc że sami sobie nie poradzą ze świetnie uzbrojoną przemysłową północą, a to mogło grozić czymś więcej, niż zwykła secesja. No i tak to im wyszło, że dziś świętują wspólnie, ale to nie wynikało z ich natury, tylko z mozolnej pracy kolejnych propagandzistów rządowych. WELL DONE!!!
No właśnie o to chodzi. Jakoś tak podziwiam to ich mrówcze tworzenie mitologii, która scaliła kraj. A jak sobie popatrzymy na zdjęcia z tego okresu, to nie była bitwa na papierowe miecze i, nie ma co ukrywać, 4-5 lipca smród trupów unosił się w powietrzu. W zasadzie kinematografia i literatura amerykańska w sporej części została zaprzęgnięta do zasypywania okopów, które wówczas uczyniono. I popatrzmy sobie na książkowych czy filmowych Południowców - oni nie zaprzeczają, że idea of the South była głupia jak kilo gwoździ i że to oni przegrali, ale z jakim smakiem są portretowani!
UsuńA jeszcze przypomniałem sobie o innej sprawie: tę samą technikę zastosowano dla pojednania Niemców i Francuzów po wojnie. Ponieważ ani Niemcy, ani Francuzi nie mieli się czym pochwalić w II wojnie światowej, to powstało mnóstwo miejsc pamięci I wojny światowej, która była symbolem wspólnej ofiary krwi w bezsensownej wojnie. Chętnie eksponuje się dzieła w stylu "ranni wrogowie prowadzą się wzajemnie, podtrzymując jeden drugiego". Nacisk położony na bezsens wojny i wspólnie przelaną krew, która powinna łączyć, a nie dzielić.
UsuńNiestety nie kojarzę przykładów owocnej, polskiej propagandy - propagandy godzenia czy jakiejkolwiek innej. Np. jako jedyni zainstalowaliśmy się swego czasu w Moskwie (1610) i nie potrafiliśmy o tym nakręcić do tej pory ani jednego porządnego action movie z naciąganym przesłaniem o braciach Słowianach.
Usuń