Wywal na wierzch zawieszkę, a powiem Ci kim jesteś ...

Nie miałam świadomości, że we współczesnej Europie coś takiego jak "zakazane symbole" istnieje, ale zainteresował mnie sprawą dr Woland, więc poczesałam sobie internet po tej bardziej "uduchowionej" stronie. Długo to nie trwało i  tutaj np. zapytano  mnie "czy wiesz co nosisz?" oraz wymieniono następujące symbole będące potencjalnym zagrożeniem:

[tutaj do 25 maja 2012 były przedstawienia 9 "zakazanych" symboli. zauważyłam jednak, że jest to najczęściej odwiedzany post na moim blogu i osłabłam uświadomiwszy sobie ile jest osób autentycznie zainteresowanych odpowiedzią na takie pytanie. hobbystów odsyłam do linku powyżej. mój blog to raczej nie miejsce dla was]

Otóż wg rozpowszechnianej zasadą kopiuj/wklej nauki, ankh jest symbolem pogardy dla dziewictwa, motyl to symbol New Age, czyli nowego wieku bez chrześcijaństwa, celtycki węzeł daje wieczność materii itd. Wszystko to można poczytać sobie na podlinkowanej stronie. Jest oczywiście i mój ulubiony: pierścień Atlantów. Chochlik. I to pomimo tego, że w necie od dawna kursują wiadomości, że to być może zwykły mitologiczny falsyfikat. Chociaż historia tego amuletu pojawiła się m.in. w wydanej w 1972 r. w książce „Domy, które zabijają” Rogera de Lafforest, to przypuszczam, że różne egzemplarze są okraszane tekstami o tajemnych mocach przez samych jubilerów, którzy znają się na powszechnie panującym frajerstwie. Jedyna moc jaką na poważnie mu nadano, jest tą ze stron internetowych dla polskich katolików. Jest to efekt uboczny przekonania, że z kolei inne symbole (ryba, krzyż, szkaplerz) leczą i zbawiają. Na tyle, na ile znam chrześcijaństwo, jest to przekonanie niezgodne z jego ideą (bo w założeniu ma być to religia monoteistyczna, a poprzez mnożenie symboli ozdrowieńczych mnożą się pomniejsze bóstwa). Jeśli zaś ktoś ma pytania na temat  jednorożca, tutaj jest symbolem seksu grupowego. Ach, te marzenia :))

Co to jest symbol? Jest to coś, co reprezentuje coś innego. Np. moje imię reprezentuje mnie. I tu zaczyna się komplikacja prostej w gruncie rzeczy sprawy. Wg pseudonauki (chętnie głoszonej przez Roland Pieczkowskiego) można określić charakter człowieka na podstawie imienia, które on nosi. Dlaczego? Bo jest wytworem naszej psychiki przekonanie, że symbole nie tylko są "czymś", ale też "czymś mającym moc sprawczą". Tymczasem działa mechanizm odwrotny: to my tworzymy symbole i podczepiamy doń znaczenia. Jeśli znam kogoś o imieniu Boguś, kto konsekwentnie zachowuje się jak kmiot, to słysząc to imię słyszę "kmiot" i wartość kmiota niechcący przenoszę na inną osobę o tym samym imieniu (inną sprawą jest, że zachowując się w stosunku do ludzi w pewien sposób, projektujemy ich przyszłe zachowanie ... ale nie mieszajmy tu teraz psychologii społecznej). Jeśli widziałam tak wiele pierścieni Atlantów na niepierwszej świeżości rękach  absolwentów OHP, to podświadomie szukam tego niedomycia u wszystkich "nosicieli" pierścienia. Sądzicie, że krzyż był symbolem miłosierdzia dla mieszkańców Jerozolimy w epoce wypraw krzyżowych? Choćby ktoś nosił krzyż nie wiem jak wywalony na swojej piersi, a zachowywał się sprzecznie z zasadami miłosierdzia, to krzyż nie dodaje mu tej cechy, odwrotnie wręcz, to osoba dodaje do symboliki krzyża nowy przymiotnik: buractwo. Dlatego też pytałam o to, czy ktoś czytał "Szkarłatna literę". Nieistotne jest co społeczność chciała, aby litera "A" znaczyła. Ważne, jakie znaczenie literze "A" nadała Hester Prynne, która ten symbol miała na sobie :).

element humorystyczny
Wiem, że spłycam tutaj naukę o znaku i symbolu najbardziej jak się da, posługując się do tego mało ścisłym językiem. Choć sama posługuję się symbolami, jakby były one nosicielami niezmiennych znaczeń, jako osoba rozumna wiem, że w świecie symboli nie ma niezmienności. Wzdragam się na widok swastyki, ale obowiązuje mnie wiedza, że na indyjskich świątyniach jest to symbol na miejscu i że znaczenie nazistowskie zostało do niego dodane ledwie 80 lat temu. Nawiązując do wydarzeń z tych dni, krzyż nie będzie symbolem miłosierdzia tylko dlatego, że tak mówi arcybiskup. Jeśli przed Pałacem Prezydenckim ktoś identyfikujący się z tym symbolem histerycznie wykrzykuje bluzgi na inne osoby, albo młoda kobieta z nawiedzeniem w oczach mówi o misji, to nienawiść, choroba i niezaspokojenie już zostały dodane do symbolu i w jakiejś przestrzeni czasowej będą tam funkcjonować. Nie podoba się? Life's a bitch.

Komentarze

  1. Co do symboliki: ryba, tak powszechnie uznawana za symbol chrześcijaństwa przez jego wyznawców, jest traktowana przez europejskich producentów środków eliminujących odór jako symbol smrodu: na opakowaniach wszelkiej maści odświeżaczy powietrza, czy płynów mających myć i nadawać przyjemny zapach, aby symbolem pokazać wyeliminowanie smrodu, umieszcza się przekreśloną rybę :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałem jakiś czas temu plakat z tymi (i jeszcze więcej) symbolami i tymi bzdurami zawieszony w salce katechetycznej pewnej szkoły. Omal nie umarłem ze śmiechu, zrobiłem zdjęcie, żeby obśmiać na blogu, ale zapomniałem o tym. ;)

    Swoją drogą autorzy takich tekstów muszą mieć nieźle narąbane w głowie, wybujałą fantazję (w tym seksualną) plus wybitny cynizm i bezczelność, żeby w żywe oczy pleść takie duby.

    Wystarczy na przykład zerknąc na oklepaną Wikipedię, żeby się przekonać, że ględzenie o „złamanym krzyżu” jest kompletną brednią.

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, chodzę z przekreśloną rybą, znaczy nie śmierdzę. I wszystko jasne :))

    Jurgi, szkoła wprowadza w tym temacie niemałe zamieszanie. Ucząc, staramy się uzasadnić czas jaki młodzież traci na siedzeniu w szkole tym, że przekazujemy prawdy oczywiste i niezmienne. Tymczasem nauka ewoluuje, ocena historii się zmienia a symbole zależą od tego w którą stronę pomyka nasza kultura, oraz na reklamę jakich produktów ktoś wyłoży więcej kasy.

    Seksualna wyobraźnia osób zajmujących się niby to duchowością, to temat na pracę doktorską ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myszko, dziękuję za kolejną lekcję!!
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ryba czy krzyż to symbol tego samego BOGA. Jesteś niedoinformowana w tym względzie. Jesli myslisz, że symbole zakazane są przez czyjąś głupotę, to się mylisz. Szatan jest bardzo inteligentny i przez te symbole ma większy do człowieka dostęp. Dlaczego diabeł dziś nawet nie musi się starać, by ludzi namawiać do grzechu? Bo ludzie sami daja sobie z tym świetnie radę, a szatan często jest dziś bezrobotny. A co jest jego największym sukcesem? To właśnie, że ludzie przestali w jego istnienie wierzyć i przedstawiają go jako śmieszne rogi , widły i ogon. Poczytaj sobie książki typu "Moje przeżycia z duszami czyścowymi" i dopiero wtedy będziesz mogła dyskutowac na ten temat. Gdy sie nie ma pełnej informacji, nie można podejmować polemiki i wypowiadać się. Ci, którzy byli świadkami egzorcyzmów będa unikać wszystkiego, co mogłoby szatanowi pozwolić na zbliżenie sie do człowieka, bo wiedzą, że to nie wymysły moherowych beretów, ale czysta prawda. Po śmierci wszystko będzie jasne, ale może byc już wtedy za późno. Ciekawa tylko jestem, czy wyemitujesz ten komentarz, czy bedziesz na tyle odważna, by pokazać ludziom, że są i tacy, którzy wierzą prawdziwie w Boga, a co za tym idzie i w istnienie szatana. Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jest za inteligentny ten szatan, skoro tak łatwo go przejrzałeś (-łaś?).

    Opowiadanie subiektywnych stanów emocjonalnych jest informacją o małym ładunku sprawdzalności, a co za tym idzie przeczytałabym "Moje dusze ...", gdybym była osobą sfrustrowaną, szukającą bożków. Mimo wszystko wolę "National Geographic", albo przynajmniej książki Naipaula. Straszenie egzorcyzmami zaś ma zapewnić dochód osobom, które zawodowo zajmują się tym "czarostwem", bo one na swoją emeryturę nie odkładają, a przecież na starość też będą żyć. Z czego, jeśli zmniejszy się liczba wiernych a więc i jałmużna?

    PS. Krzyż był początkowo znakiem solarnym. Znakiem chrześcijan była ryba. Przypuszczam, że ze względu na powszechność znaków solarnych na północy Europy, postanowiono wykorzystać ten potencjał reklamowy do własnych celów.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nie wierze w moc symboli. Owszem, jestem katoliczką, ale to dla mnie bez różnicy. Czarny kot? Czterolistna koniczyna? Dziecinada! Pentagram? Ja nie wierzę, bo tak na serio to kwestia podejścia, a nie religii.

    OdpowiedzUsuń
  8. No i co z tego, że słucham metalu? Muzyka nie ma nic wspólnego z religią

    OdpowiedzUsuń
  9. No to Cię zadziwię @lucyferko :). Religia koduje pewne zabobony i symboliczne odniesienia do przedmiotów, cyfr i zjawisk. Natomiast nie mam problemu ze szczerym przekonaniem, że katoliczką jesteś. Eskimosi nie podnieciliby się nickiem, pod którym występujesz, bo dla nich "lucyfer" jest równie obojętne jak "gil z nosa". Przypominam, że w L wierzą tylko chrześcijanie. Czyli wszystko się zgadza :)

    Muzyka ma wiele wspólnego z religiami pierwotnymi. Religijne rozpasania były bardzo często okraszane muzyką. Zresztą podobnie jest z tańcem.

    OdpowiedzUsuń
  10. jeślisz lucyferko666 katoliczką to podaj mi 3 cnoty teologalne(główne) :)

    Metal nie ma nic do rzeczy. Sam słuchałem choć ograniczam się teraz do ulubionych zespołów.

    BTW:
    Nie zgadzam się jednak z tezą, że wiara w moc znaków (symbol a znak to różnica) jest kwestą podejścia.

    A propo! ważne jest ów rozróżnienie znak - symbol.

    symbol to coś ogólnego, gdzie dany przedmiot niesie treść nie związaną bezpośrednio z ów przedmiotem. np. Serce, będące organem zwierzęcia(człowiek to też zwierze, tyle, że rozumne:P ) jest powszechnie symbolem miłości i każdy ci się na to zgodzi.

    Inna sprawa ma się ze znakiem. Znak również przekazuje treść nie związaną z przedmiotem, ale nie jest ona taka oczywista jak w sybolach. np. Krzyż. Jest symbolem cierpienia. Ale dla chrześcijan jest ZNAKIEM zwycięstwa nad grzechem, jest ZNAKIEM odkupienia, dokonanego przez Chrystusa..

    Czym się różni znak od symbolu? znak ma adresata, jest skierowany do kogoś konkretnego (np. znaki drogowe mają adresatów- kierowców), symbol jest sam dla siebie i może choć nie musi mieć adresata...

    Zatem moja droga, ów symbole, dla chrześcijan powinny być ZNAKAMI, które głoszą takie czy inne treści..

    OdpowiedzUsuń
  11. @Marvell, gdyby przeprowadzano egzamin na katolików, jak chcesz to tutaj uskutecznić, to cała Ameryka Łacińska zostałaby wypisana. Doprawdy nie wiem, czy Twoi przełożeni wpadliby z tego powodu w zachwyt :).

    Rozróżnienie między symbolem i znakiem jest. Dobrze, że w analizie dodałeś, co dany znak oznacza "dla chrześcijan". Osobiście, w proteście przeciw przywłaszczeniu sobie przez chrześcijaństwo pewnych symboli, zamierzam jako ateistka zrobić to samo i przywłaszczyć sobie symbol :)).

    OdpowiedzUsuń
  12. Krzyż został zawłaszczony przez neochrześcijaństwo dopiero w IV wieku czyli 100 lat po tym gdy prawdziwe judeo chrześcijaństwo umarło.Więcej o pogańskim symbolu krzyża można przeczytać tutaj http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-w-dziejach-mitologia-slowian-i-wiara-przyrody/czworksiag-wielki-wiary-przyrody/tom-iv-ksiega-wiedy/o-wierze-przyrodzonej-rodzimej-wierze-przyrody/o-wierze-przyrody-czy-slowianscy-bogowie-ksiegi-tura-dzialaja-naprawde-nieznane-wizerunki-i-drzewa-tynow/krzyz-%E2%80%93-prastary-znak-wiary-przyrodzonej-stare-i-nowe-miejsca-rodzimego-kultu/

    Jeśłi chodzi o diabły i szatany to który katolik wątpi w ich istnienie?żaden!A więc to oni wyznają diabły,nikt poza nimi.Kim wobec tego jest człowiek który wierzy w diabły?Satanistą :) Wszystko zaczyna się układać w całość,satanista bowiem jest to zbuntowany chrześcijanin.

    Ewangelia Mateusza 15:24,Jehoshua mówi:"Jestem posłany TYLKO dla zmarłych owiec Izraela"

    W pamiętnikach św. Andrzeja" (KK nie uznaje ich za ewangelię ponieważ nie pasują do chorej misyjnej polityki kk ) są słowa Jezusa:" do narodów wschodnich nie chodźcie albowiem nie znają one grzechów i występków Izraela".

    Ojcem katolicyzmu jest Szaweł który zbuntował się przeciw głównym nakazom Jezusa.

    Katolicy wyznają Szawła buntownika,adwersarza czyli antychrysta,a nie Jezusa.
    Jezus żadnym bogiem nie był o czym sam uczył.

    Ewangelia według świętego Marka 13,32 – Niewiedza Jehoshua świadczyła o tym, że Jehoshua nie jest takim samym Bogiem jak Ojciec.
    "Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec."

    Ewangelia według świętego Marka 10,18 Sam Jehoshua nie uważa się za Boga.
    "Jehoshua mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg."

    Ewangelia według świętego Jana 20,17 Jehoshua nazywa Ojca swym Bogiem, a więc nie jest takim samym Bogiem jak Ojciec.
    "Rzekł do niej Jehoshua: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego."

    "Gdy judeo chrześcijaństwo rozprzestrzenia się w jakiejś kulturze,wspiera swój rozwój zniesławianiem rdzennej religii,zachęcając do jej całkowitego odrzucenia".To jest polityka KK od wieków.To co oni sobie piszą o symbolach innych religii jest zwykłą bzdurą i oszczerstwem.Jedyne ich święto to szabat a jedyny ich symbol to ryba(która i tak do złudzenia przypomina oko Horusa).Chrześcijaństwo a katolicyzm zwłaszcza,to religie synkretyczne,taki starożytny New age.

    OdpowiedzUsuń
  13. To że Jezus został bogiem to wynik głosowania soboru nicejskiego,większością głosów zdecydowali że Jezus ma być bogiem i koniec.Bo tak im się podobało.Trzepią na tym kasę do dziś i to nie małą kasę,a podatków nie płaca wcale.

    OdpowiedzUsuń
  14. Biblijne fragmenty które są źródłem"prawdy" o Lucyferze,nie mają związku z mitologiczną postacią o tym imieniu,czy Wam się to podoba czy nie.Lucyfer/Prometeusz/Fosforos a w końcu Chrystus-ten który niesie oświecenie.Koniec kropka.Imię Lucyfer nie istniało w biblii do czasu przetłumaczenia jej na łacinę.Księga Izajasza(będąca podstawą paranoicznych wizji uzależnionych duchowo chrześcijan)mówi o "synu jutrzenki",w oryginale-"heley ben-sahar" a więc o babilońskim królu Nabuchonodozorze ewentualnie mogło chodzić o króla asyryjskiego Tiglath-Pilnesera.Lucyfer od samego początku symbolizował to co dziś jest symbolizowane przez Chrystusa.

    Lucyfer mitologiczny nie ma nic wspólnego z biblijnym upadłym aniołem.To że ktoś sobie nazwał jakoś swojego diabła nie ma nic do rzeczy.Ja swojego kota też mogę dowolnie nazwać,a to że jacyś sataniści czczą diabła o imieniu Lucyfer znaczy tylko tyle ze są to krypto chrześcijanie posługujący się biblijną symboliką.

    OdpowiedzUsuń
  15. Symbol ma dane znaczenie w zależności od tego kto go nosi :)
    Pentagram to symbol diabła,zgadza się,ale dla kogo?Dla katolików którzy taką symbolikę pentagramu sobie wymyślili.
    Dla mnie,ich symbolika nie ma znaczenia ponieważ nie jestem jednym z nich.Czarny pentagram to wynalazek katolickiego księdza Eliphasa dla zbuntowanych chrześcijan czyli satanistów :)

    Co mnie obchodzi ich wiara i symbolika?Dla mnie pentagramy z jednym lub dwoma ramionami w górę,to symbol męski i żeński,dodatni ujemny,aktywny pasywny,elektryczny magnetyczny,nie nie "dobry" i "zły",dobro i zło to kolejne wynalazki kk.Dobro i zło to pojęcia względne.W przyrodzie nie ma niczego co było by zbędne czyli złe.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie. Tylko poinformuj o tym teraz dziewicze dziewczę z tauką na szyi. Wytrzeszczy oczęta i majtnie Cię warkoczem zawracając. Ta prawda niewielu jest potrzebna. Ojcowie strzygą owce, a owce chcą dla kogoś beczeć. Pamiętaj, że pielgrzymka to najtańsze przeżycie duchowe. Można by poczuć więcej płynąc jednym z Wielkich Jezior, ale na to trzeba mieć prawdziwą kasę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli to tylko możliwe (a możliwe jest ZAWSZE), NIE wybieraj komentowania jako: ANONIMOWY, tylko "Nazwa/adres url".

Nawet, gdy nie masz swojej strony/bloga (czyli adresu url), NAZWA WYSTARCZY. I wtedy wiem, że ty to Ty :). And we can talk ...


W przypadku podejrzenia, że uporczywe podpisywanie się jako anonim jest spowodowane tym, że nie jesteś dość rozgarnięty/a, zastrzegam sobie prawo kasowania. Swoją głupotą nie należy męczyć innych.
Miłego dnia :)

Popularne posty