koniec-świata-za-dwa-lata. beton i jego technologie. orry-gami dla zaawansowanych. pokój & kuchnia. świt leminga. reflex słonia. reaktancja. patysie, dżender-szmender, zen, tak & ramen.

wtorek, maja 16, 2017

nie miałam dziś pisać

jeno pokruszyłam sobie babeczkę, gdy przeczytałam przy obiedzie tekst Pauliny Młynarskiej na onecie, "Niech Pan coś zrobi z tą Brigitte!", cytat spory taki: 
Pragnę zapewnić Pana, Panie władzo, że jeżeli chodzi o mnie, to nie jestem, nigdy nie byłam i nie będę żadną feministką. Jestem całym sercem za tym, abyśmy my, polskie porządne kobiety, jako głupsze i słabsze zarabiały dużo mniej niż mężczyźni i miały niższe emerytury. My, kobiety polskie, nie potrzebujemy na starość stroić się dla młodych gachów. Nam miłość wnucząt wystarcza. Całym sercem wspieram także obcięcie funduszy państwowych na Centrum Praw Kobiet i inne takie feministyczne gniazda żmij. To dobrze, kiedy kobiety nie mają dokąd uciec. Wtedy rodzina się nie rozpada, a rodzina jest najważniejsza. Jestem także zdecydowaną przeciwniczką konwencji zwalczającej przemoc w rodzinie. I uważam, że nie potrzebujemy żadnych specjalnych standardów opieki okołoporodowej. Szkoda pieniędzy. Jeżeli zaś chodzi o wyroki za gwałty, to oczywiście ja tam gwałtów nie pochwalam. Ale po co się dz...ki w krótkich kieckach szlajają? Antykoncepcja i aborcja w sytuacji wyjątkowej, czyli mojej, niech zostanie Panie władzo kochany, ale nie mówmy o tym. My, kobiety polskie, kochamy naszą mękę i nie życzymy sobie, by garstka degeneratek, co im się w głowach poprzewracało, nam ową mękę odbierała.

Niech męka nasza polska trwa w imię rodziny oraz ku większej chwale Bożej.
:D. Jeden z ostatnich topowych tematów polskiej sieci, oczywiście obok tego, że Magdalena Żuk zapewne została zgwałcona przez Arabów, i w ogóle jakim prawem, skoro swoich gwałcicieli mamy, to wiek nowej prezydentowej Francji. Na cudowną wprost falę hejtu można wejść pod postami na te dwa tematy, rzeczowość i boże miłosierdzie obradza tam porównywalnie z prasówką o Żydach.

tak się modlę ateistycznie do żydowskiego Boga, żeby mi to wszystko na żołądku nie siadło, bo babeczkę kajmakową planuję jeszcze jedną, a wiadomo jak to jest z pazerką, czyli nadmiarem szczęścia. tekst Młynarskiej, piękne zwierciadło otoczenia polskiego, czytać polecam. takiego kwiku co niemiara doświadczymy tylko jeszcze w przypadku, gdy się Emmanuel jednak w końcu rozwiedzie. wiatrem z westchnień ulgi będziemy mogli w Polszcze napędzać elektrownie. tymczasem jednak mam plan na życie, postanawiam kilka lat przed emeryturą znaleźć sobie młodszego kochanka, wyjść zań i zostać prezydentową. liczę na to, że parę znajomych mi rozwielitek dociągnie do tego czasu razem ze mną. jakże będą miały okazję wyrazić swoją pogardę i zażenowanie. bezcenne.

3 komentarze:

  1. I znowu wychodzi polska miłość do imperatywów. Towarzystwo zamiast się zająć własnymi uczuciami, pragnieniami i potrzebami, wymyśla sobie "jak powinien wyglądać szczęśliwy związek" i tymi złotym myślami pragną koniecznie obdarować innych, na ogół takich, którym zazdroszczą wszystkiego. Ale to nie koniec. Sami będąc strażnikami urojonych wartości wiedzą, że gdy oni się wyłamią z grajdołkowego schematu "myślenia", to ich samych wezmą na języki. Tak się panicznie tego boją, że pilnują siebie samych i siebie nawzajem, by nie wybijać się ponad resztę. Stąd na przykład między Bugiem a Odrą co druga kobieta po pięćdziesiątce chodzi przyodziana w jakąś współczesną wersję worka pokutnego, bo "w tym wieku nie wypada za dobrze się ubierać". A zresztą dla kogo, skoro takim kobietom partnerują zwyczajowo panowie w ciężkim stadium lustrzycy, często zachowujący się tak, jakby mieli uczulenie na wodę (przez wodę mam na myśli wodę, tlenek wodoru, H2O, a nie wodę kolońską) i wymagali znieczulenia etanolem. I tacy panowie wygrzewający gdzieś na patelni w Międzyzdrojach i śliniący się do będących poza ich zasięgiem młodych dziewcząt w bikini, również uważają, że właśnie oni stanowią wzorzec małżeństwa. A jeśli przez przypadek gdzieś na świecie ktoś złamie ich świętą zasadę równania w dół, to pozostaje tylko wylać żółć, przy czym internet świetnie nadaje się do tego celu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda tylko ,że pod tak długim cytatem wypowiedzi Młynarskiej zabrakło podpisu ,która ona pod swoim tekstem złożyła.Dulska.
    Bo chyba nie trzeba nikomu mówić ,ze tekst był ironiczno -prześmiewczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młynarska tak jawnie darła łacha z "Dulskich", że brak tego nazwiska w cytacie nie ma raczej znaczenia. Ironiczny charakter tekstu jest oczywisty. Ale skoro przy "Dulskich" jesteśmy, to fenomenem jest dla mnie nieśmiertelność dulszczyzny. Nie dość, że wyśmiewana w przeróżnych satyrach na mieszczańską moralność (nie tylko Polacy z tego kpili, wystarczy wspomnieć Moliere'a lub Gogola). Mało tego, niewiele jest tak wiecznych, nieśmiertelnych tematów, jak obłuda i fałszywa moralność, poruszanych zwłaszcza w rozmowach młodzieży w okresie buntu. I co? I nic, młodzież dorasta, wydawać by się mogło, że nie powinni powielać wzorców tak wykpiwanych przez siebie, a tu rosną nowe pokolenia "Dulskich". To jest dla mnie zagadka! Mimo gogolowskiej pointy: "Z kogo się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!", nie potrafię pojąć, jak to możliwe, by tak trwało i trwało.

      Usuń

Jeśli to tylko możliwe (a możliwe jest ZAWSZE), NIE wybieraj komentowania jako: ANONIMOWY, tylko "Nazwa/adres url".

Nawet, gdy nie masz swojej strony/bloga (czyli adresu url), NAZWA WYSTARCZY. I wtedy wiem, że ty to Ty :). And we can talk ...


W przypadku podejrzenia, że uporczywe podpisywanie się jako anonim jest spowodowane tym, że nie jesteś dość rozgarnięty/a, zastrzegam sobie prawo kasowania. Swoją głupotą nie należy męczyć innych.
Miłego dnia :)